Blog > Komentarze do wpisu
5. Festiwal "Kamera Akcja": Krytyk wyrzucony z marketu - Relacja z panelu dyskusyjnego
Celem tego panelu było zdiagnozowanie, jakie jest miejsce filmowego krytyka w festiwalowym markecie, gdzie odbywają się handlowe negocjacje pomiędzy agentami sprzedaży, reprezentującymi producentów, a dystrybutorami lub ich przedstawicielami, chcącymi pozyskać najbardziej gorące tytuły i wynegocjować jak najlepsze warunki zakupu. W dyskusji udział wzięli zarówno krytycy filmowi: Anna Bielak i Kuba Armata, bywalcy międzynarodowych festiwali oraz specjalistki od „filmowych zakupów”: Joanna Łapińska, dyrektor programowa T-Mobile MFF Nowe Horyzonty i Joanna Tereszczuk z firmy dystrybucyjnej Spectator. Pierwsza konkluzja mogła wydać się rozczarowująca – krytyk nie ma w ogóle wstępu do festiwalowego marketu, ale czy oznacza to automatycznie, że jest on pozbawiony prawa głosu?

Duże festiwale filmowe, takie jak Cannes czy Berlinale, są bardzo silnie zhierarchizowane, każda ze stron audiowizualnego przemysłu musi znać w tej strukturze własne miejsce. Dla dystrybutorów organizowane są często prywatne pokazy, o których nikt oprócz zaproszonych nie ma prawa się dowiedzieć. W dodatku, skuteczność odkrywania najciekawszych punktów programu zależy w znacznej mierze od rodzaju akredytacji; te najsilniejsze, tak zwanych „buyerów”, upoważniają do wstępu na każdą projekcję, bez konieczności stania w długich kolejkach czy dotrzymywania festiwalowej etykiety, zgodnie z którą po rozpoczęciu seansu nie można się już dostać do sali kinowej. Odbywają się wreszcie pokazy w markecie, gdy producenci starają się dopiero pozyskać dystrybutorów z jak największej ilości krajów – wtedy gra toczy się o najwyższą stawkę i każda niepochlebna opinia wpływowego recenzenta mogłaby bezpośrednio przełożyć się na marketingową porażkę, dlatego krytykom filmowym odmawia się prawa wstępu na takie projekcje.

Dla kupujących liczy się pierwszeństwo obejrzenia filmu, również tu miejsca w szeregu są już wyznaczone. Nie od dziś wiadomo, że pewni dystrybutorzy mają wyłączność na pozyskiwanie kolejnych dzieł konkretnych reżyserów. Na przykład firma Kino Świat znana jest jako „polski dystrybutor” obrazów Woody’ego Allena, jednak nawet w przypadku sprawdzonych nazwisk nie udaje się całkowicie wyeliminować elementu ryzyka, związanego między innymi z tworzeniem budżetu promocyjnego dla danego filmu. Sytuację komplikuje dodatkowo fakt sprzedaży przez producentów filmów w większych pakietach, gdy w celu pozyskania głośnego tytułu, dystrybutor jest zmuszony do nabycia całego kompletu innych dzieł, które następnie także stara się skutecznie wprowadzić na ekrany. Łapińska i Tereszczuk przyznały, iż wyszukując filmy i szacując potencjał frekwencyjnego sukcesu, biorą pod uwagę również głosy krytyków. Moderujący rozmowę Michał Pabiś-Orzeszyna starał się więc sprowokować tych drugich, pytając dlaczego w swoich recenzjach nie uwzględniają na przykład wyników z box-office’u. Bielak i Armata byli zgodni, że nie jest to możliwe w sytuacji, gdy krytycy też starają się obejrzeć film jak najszybciej – na pokazach prasowych, bądź przedpremierowych seansach festiwalowych, a więc w momencie, gdy ocena recepcji obrazu wśród widzów nie jest jeszcze możliwa. Ciekawy okazał się wątek dotyczący wprowadzania tzw. embargo na recenzje przez niektórych wielkich producentów tworzących sterowane centralnie kampanie – zakaz publikowania tekstów recenzujących dany obraz pojawia się zwykle wtedy, gdy film jest wyjątkowo nieudany.

Już w drugim tegorocznym panelu dyskusyjnym pojawił się wątek chińskiego rynku filmowego. Krytycy oraz dystrybutorzy wydają się bacznie obserwować tego wyjątkowo wpływowego gracza, coraz silniej oddziałującego na kształt produkcji filmowej. Praca dystrybutora nie kończy się wraz ze zdjęciem filmu z ekranu, zabiega on później o skuteczne rozpowszechnienie obrazu na tzw. innych polach eksploatacji. Nad rynkiem VoD wciąż przeważa telewizja, generująca większe zyski, sytuacja jednak stopniowo się zmienia. Prawdziwą rewolucją okazała się zmiana nośnika z taśmy 35mm na plik cyfrowy w formacie DCP, co obniżyło koszty związane z koniecznością powielania kopii i zwiększyło zarazem szybkość obrotu pożądanymi tytułami. Dla małych firm dystrybucyjnych ważne są również programy wsparcia z Unii Europejskiej, powiązany zakup filmu przez kilka współpracujących ze sobą krajów często pozwala wypracować bardziej korzystne warunki zdobycia danego tytułu. Krytykowi filmowemu, przypatrującemu się temu skomplikowanemu procesowi handlowemu nieco z boku, pozostaje wierzyć, że jego recenzje są w stanie obiektywnie zweryfikować jakość dokonywanych zakupów.

[Mikołaj Góralik]



poniedziałek, 20 października 2014, filmoznawczo

Polecane wpisy