Blog > Komentarze do wpisu
Kino wciąż potrafi zaskakiwać – relacja z 19. Forum Kina Europejskiego Cinergia
Podczas odbywającego się w Łodzi w dniach 7-14 listopada festiwalu każdy mógł wyrobić sobie własną opinię na temat kondycji współczesnego europejskiego kina, tym bardziej, że filmy debiutantów – walczące w konkursie głównym – oraz tytuły z sekcji „Filmowe odkrycia Europy”, sąsiadowały w programie z retrospektywami wielkich mistrzów: Carlosa Saury i Petera Greenawaya. Tego pierwszego reprezentował w Łodzi syn Antonio, także filmowiec oraz producent, drugi z twórców pojawił się na festiwalu osobiście, dając pasjonujący wykład, w czasie którego starał się wyłożyć swoją kontrowersyjną tezę o wyczerpaniu formuły klasycznego kina – „Cinema is dead!”. I choć brytyjski reżyser przytoczył argumenty, które wielokrotnie już powtarzał w wywiadach, warto było osobiście posłuchać prowadzonego z niezwykłą erudycją wywodu oraz konfrontacji z licznymi sceptycznymi słuchaczami, gdy Greenaway znów prowokował dyskutantów: „Może zadacie wreszcie jedno dobre pytanie?”.

Znakomitych gości, a zarazem ważnych postaci dla kina artystycznego Starego Kontynentu, przyjechało zresztą do Łodzi wielu, dlatego 19. FKE Cinergia można określić jako festiwal przeciwieństw. Z jednej strony Greenaway dowodził, że kino nie potrafi opowiadać historii, dlatego należy nieustannie poszukiwać kolejnych sposobów na rozszerzenie doświadczenia audiowizualnego, z drugiej – nestor włoskiej kinematografii, Guliano Montaldo przekonywał, iż istotą kina jest umiejętność skłaniania widzów do refleksji i dyskusji o filmach oraz historiach, które portretują. Warto przy tej okazji nadmienić, iż tematem najczęściej powracającym w dziełach początkujących europejskich twórców był wątek mniejszości narodowych oraz ich asymilacji ze społeczeństwami Zachodu (np. tureckich imigrantów zmieniający kulturowy pejzaż Wiednia w Pęknięciach w betonie w reżyserii Umuta Daga czy Azjatów nielegalnie przekraczających… polsko-niemiecką granicę w komedii Fryzjerka autorstwa Doris Dörrie), a także problem ciągnących się od lat konfliktów zbrojnych na tle etnicznym (m.in.: Rock The Casbah, reż. Yariv Horowitz; Między światami, reż. Feo Aladag).

Ciekawym tytułem w tym zestawieniu okazał się polski reprezentant w konkursie głównym, Hardkor Disko Krzysztofa Skoniecznego. Choć film powstawał jako niezależna produkcja, udało się go nakręcić głównie za sprawą uporu twórców – reżyser porównał nawet realizację swojego debiutu do pracy w dawnych zespołach filmowych – na ekranie nie widać żadnych niedociągnięć, a strona techniczna, przede wszystkim doskonały montaż oraz zdjęcia, dorównuje poziomem najlepszym polskim filmom z ostatnich lat. Jak zdradziła dyrektor festiwalu Mariola Wiktor, wymykający się jednoznacznej kategoryzacji Hardkor Disko znacznie bardziej wpasował się w rywalizację z europejskimi niż rodzimymi obrazami, za co słusznie zyskał wyróżnienie jury. Pozytywnie zaskakiwały również inne polskie tytuły, docenić trzeba udaną próbę kina gatunkowego w Jezioraku Michała Otłowskiego oraz odważną, a zarazem nieprzeszarżowaną satyrę na polskie społeczeństwo z wplecionymi elementami musicalu w Polskim gównie wyreżyserowanym przez Grzegorza Jankowskiego, a sygnowanym nazwiskiem Tymona Tymańskiego – znacznie bardziej udaną niż w otwierającym festiwal Obywatelu Jerzego Stuhra. Nie sposób więc zrozumieć werdyktu jury konkursu polskiego, które za najlepszy film uznało Małe stłuczki Aleksandry Gowin i Ireneusza Grzyba, zaś wyróżnienie przyznano całkowicie szablonowej komedii Facet (nie)potrzebny od zaraz w reżyserii Weroniki Migoń. 

Program 19. FKE Cinergia wypełniły tytuły goszczące w konkursach oraz sekcjach pobocznych najważniejszych europejskich festiwali. Moją uwagę zwrócił zdobywca Srebrnego Niedźwiedzia za najlepszą reżyserię podczas tegorocznego Berlinale, Dietrich Brüggemann. Jego Droga krzyżowa (film ten pojawi się w polskich kinach studyjnych w regularnej dystrybucji dopiero pod koniec grudnia) to alegoryczny obraz religijnej dewocji, podzielony na czternaście statycznych scen odpowiadających chronologii Męki Pańskiej. Reżyser stawia pytanie o sens ofiary oraz granicę pomiędzy głęboką wiarą a fanatyzmem, przywodząc na myśl dobrze znany w Polsce film Lourdes (2009) Jessiki Hausner, finał jest jednak zbyt dosłownym odzwierciedleniem Pasji, wzmocnionym dodatkowo zerwaniem konsekwencji formalnej i wprawieniem w ruch kamery. Zupełnym przeciwieństwem Drogi krzyżowej okazał się pokazywany wcześniej m.in. na festiwalu w Cannes film Cuda Alice Rohrwacher, wbrew tytułowi wyzbyty jakichkolwiek konotacji religijnych i subtelny w kreśleniu wizerunku dziecięcych protagonistek, zupełnie inaczej niż uczynił to Brüggemann – nawet plakat do jego filmu stylizowany jest na niemy obraz Męczeństwo Joanny d’Arc Carla Theodora Dreyera.

 

  
Plakat do filmu Dietricha Brüggemanna oraz kadr z arcydzieła kina niemego
Męczeństwo Joanny d’Arc (1928) Carla Theodora Dreyera


Kolejny godny uwagi tytuł to komedia L'intrepido, rywalizująca w tym roku o Złote Lwy w konkursie głównym weneckiego festiwalu. Reżyser Gianni Amelio zajął się często poruszanym przez współczesne włoskie kino problemem bezrobocia, w jednej ze scen w zabawny sposób nawiązując do Złodziei rowerów (1948) Vittorio De Siki. W przeciwieństwie do jednoznacznie pesymistycznego tonu większości filmów obrazujących tę tematykę (np. L'Industriale zaprezentowanego w Łodzi w ramach retrospektywy dzieł Giuliano Montaldo), Amelio uczynił swojego bohatera niepoprawnym optymistą, który każdego dnia w zastępstwie podejmuje się innego zawodu, co ostatecznie wcale nie pomaga mu w znalezieniu stałej pracy; gdy w ostatnim ujęciu filmu Antonio (w tej roli wystąpił komik Antonio Albanese) odwraca się w stronę kamery, nie wygląda jednak na człowieka przegranego.

Wśród rozczarowań wymienić trzeba przegląd współczesnej kinematografii tureckiej, popularnej w ostatnich latach gównie za sprawą licznych nagród przyznanych znakomitym filmom Semiha Kaplanoğlu oraz Nuri Bilge Ceylana. Dzieła mniej znanych twórców, które znalazły się w programie 19. FKE Cinergia, nie dorównują jednak poziomem dokonaniom wspomnianych autorów filmowych, czego przykładem może być rozwlekły narracyjnie obraz Za wzgórzem w reżyserii Emina Alpera. Drugim z tytułów, który zawiódł moje oczekiwania, był włoski film Zapnijcie pasy autorstwa Ferzana Özpetka, reżysera tureckiego pochodzenia. Özpetek przyjechał do Łodzi wraz z Katarzyną Smutniak, aktorką zupełnie nieznaną w Polsce, natomiast rozpoznawaną we Włoszech, która za kreację chorej na raka Eleny w Zapnijcie pasy zebrała szereg wyróżnień oraz pochlebnych recenzji. Oparty na utartych melodramatycznych kliszach film w niczym nie wyróżniał się jednak w zestawieniu z wieloma zaskakującymi swą formą bądź treścią tytułami, które znalazły się w tegorocznym programie łódzkiego festiwalu. Nawet jeśli część z nich okazała się wyłącznie ambitnymi porażkami, prowokowały one do dyskusji i nie pozostawiały widza obojętnym.

[Mikołaj Góralik]





środa, 19 listopada 2014, filmoznawczo

Polecane wpisy